Autism, kid looking far away without interestingNawet tak konserwatywna instytucja, jak amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) przyznaje, że ostatnie statystyki wskazują na to, że obecnie jedno na 50 dzieci w Stanach Zjednoczonych cierpi na autyzm.

Jest to alarmujący wzrost, gdy dane te porówna się z danymi z 2007 r., według których na chorobę tę cierpiało jedno na 88 dzieci. Zgodnie z najnowszymi danymi, u chłopców występuje również czterokrotnie większe prawdopodobieństwo rozpoznania autyzmu niż u dziewczynek. CDC przypisuje ten gwałtowny wzrost lepszej diagnostyce, zwłaszcza u starszych dzieci:

„Duży udział w zaobserwowanym zwiększeniu częstości występowania autyzmu w populacji dzieci w wieku szkolnym (6–17 lat) mają dzieci, u których pierwszą diagnozę postawiono w 2008 r. lub później”.

Nawet, jeśli to prawda (a jest to ten sam powód, jakim tłumaczy się zaobserwowany ostatnio wzrost), to poważniejsze konsekwencje tej tendencji wzrostowej bagatelizowane są przez media, lub gorzej, są przez nie całkowicie ignorowane. Ostatnie dane statystyczne oznaczają, że obecnie od 3 do 4% chłopców w Stanach Zjednoczonych cierpi na autyzm, i że odsetek ten rośnie…

Należy zastanowić się nad faktem, że około 15 lat temu 1 na 10 000 dzieci miało autyzm. Dziesięć lat temu było to 1 na 1 000 dzieci, a następnie 1 na 150, 1 na 88 a teraz 1 na 50.[1]   Jest to więcej niż tragiczne i szokujące świadectwo łącznych szkód, jakie nasz współczesny system opieki zdrowotnej oraz styl życia wyrządzają rozwijającym się płodom.

Czy naprawdę winą za autyzm obarczyć można geny?

Od dawna wiadomo było, że chłopcy w większym stopniu zagrożeni są rozwojem autyzmu niż dziewczynki – jest to trend, który często przypisywany jest mutacjom w genach zlokalizowanych na chromosomie X, a które objawiają się wyłącznie u chłopców.

Niektórzy posunęli się nawet tak daleko, że twierdzą, iż za 90% zagrożenia dzieci autyzmem odpowiedzialne są geny. Niemniej jednak przeprowadzone na Uniwersytecie Stanforda badania z udziałem bliźniąt jednojajowych sugerują coś innego.[2]

Ponieważ DNA bliźniąt jednojajowych jest prawie identyczny, to jeśli istniałaby istotna genetyczna składowa autyzmu, wówczas w znakomitej większości przypadków występowanie autyzmu u jednego z bliźniąt jednojajowych wiązałoby się z autyzmem u drugiego z nich.

Lecz gdy badacze zakończyli oceny diagnostyczne 192 par bliźniąt, stwierdzili oni, że w przypadku bliźniąt dwujajowych prawdopodobieństwo stwierdzenia autyzmu u obu dzieci z pary było większe niż u bliźniąt jednojajowych. U bliźniąt dwujajowych jedynie 50% DNA jest identyczne, co oznacza, że prawdopodobnie inny czynnik jest odpowiedzialny za diagnozowanie choroby u każdego z pary bliźniąt – a badacze podejrzewają, że najprawdopodobniej winą można tu obarczyć czynniki środowiskowe.

Większość przypadków autyzmu wydaje się być skutkiem aktywacji lub ekspresji wielu różnych genów, oraz licznych czynników epigenetycznych i środowiskowych, których interakcja skutkuje cechami autyzmu.

Które czynniki środowiskowe wiązane są z autyzmem?

Nauka coraz częściej wskazuje nam, jak plastyczne są nasze geny – stale reagują one na środowisko, czyli nasze ciało i wszystko co do niego wprowadzamy i na nie nanosimy. Przypuszczalne czynniki środowiskowe autyzmu są szalenie zróżnicowane. Poniżej przedstawiono jedynie krótką listę przykładów:

  • Niedobór witaminy D:  Eliminacja tego czynnika jest prosta i tania. Po prostu niewybaczalne jest dopuszczenie do niedoboru witaminy D u kobiety ciężarnej. Istnieje również związek między szerzącym się niedoborem witaminy D u ciężarnych a proporcjonalnym, gwałtownym zwiększeniem częstości występowania autyzmu, na który to związek uwagę zwrócił dr John Cannell.[3] Receptor witaminy D pojawia się w szerokiej gamie tkanek mózgu we wczesnym stadium rozwoju płodowego, a aktywowane receptory witaminy D zwiększają wzrost nerwów w mózgu. Można sobie jedynie wyobrazić, co dzieje się z delikatnym, rozwijającym się układem nerwowym niemowlęcia lub małego dziecka, jeśli występuje zbyt mało witaminy D wspomagającej rozwój tkanki nerwowej.
  • Pole elektromagnetyczne: Praca dr Dietricha Klinghardta sugeruje, że istnieje wyraźna korelacja między ekspozycją kobiety w ciąży na pole elektromagnetyczne a sprawnością neurologiczną jej dziecka. Stwierdził on, że w przypadku kobiety ciężarnej śpiącej w miejscu, w którym panuje silne pole elektromagnetyczne, u jej dziecka prawdopodobnie w ciągu dwóch pierwszych lat życia zaczną objawiać się nieprawidłowości neurologiczne, takie jak zaburzenie neurologiczne, hiperaktywność i zaburzenia uczenia.W 2007 r., teoria ta zyskała dodatkowe potwierdzenie w postaci badania, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie Journal of the Australasian College of Nutritional & Environmental Medicine.[4] Zaprezentowano teorię, że promieniowanie elektromagnetyczne (electromagnetic radiation, EMR) emitowane przez telefony komórkowe, maszty antenowe telefonii komórkowej, urządzenia Wi-Fi i inne podobne technologie bezprzewodowe może, w połączeniu z czynnikami genetycznymi i środowiskowymi, stać się czynnikiem przyspieszającym rozwój autyzmu.

    Po ponad pięcioletnich badaniach nad dziećmi z autyzmem autorzy stwierdzili, że EMR ma negatywny wpływ na błony komórkowe, sprzyjając gromadzeniu się toksyn w postaci metali ciężkich, które wiąże się z autyzmem.

  • Toksyczność rtęci: To już ogólnie znany fakt, że ekspozycja na rtęć może powodować zaburzenia immunologiczne, sensoryczne, neurologiczne, ruchowe i behawioralne – wszystkie podobne do cech definiujących autyzm lub z nim związane. Skażenie rtęcią na skutek spalania paliw kopalnych jest powszechne, lecz jako głównego źródła indywidualnej ekspozycji na tę neurotoksynę nie można również pominąć szczepionek zawierających tiomersal (nadal wykorzystywanych w dorocznych szczepieniach przeciwko grypie) oraz plomb amalgamatowych – w obu przypadkach zawierających rtęć.
  • Szczepionki: Opublikowany w 2011 r. przegląd recenzowanych, opublikowanych prac na temat autyzmu (sięgający wstecz do roku 1943 r.) ujawnił wiele udokumentowanych przypadków autyzmu spowodowanego zapaleniem mózgu rozwijającym się po szczepieniu.[5] Istnieje wiele potencjalnych „sprawców”, których wiąże się ze szczepionkami. Są to toksyczne adiuwanty, ludzki DNA w szczepionkach oraz co raz większa liczba szczepionek podawanych w krótkim okresie, z których każda indukować może powstawanie autoprzeciwciał, które mogą atakować struktury własne organizmu, takie jak otaczająca komórki nerwowe mielina, co prowadzi do zakłócenia rozwoju i czynności nerwów.
  • Ftalany: Badanie przeprowadzone w 2009 r. wykazało, że u niemowląt żyjących w domach, w których podłogi pokryte były wykładziną z PCV, prawdopodobieństwo autyzmu 5 lat później było dwukrotnie większe niż u niemowląt mieszkających w domach z podłogą drewnianą lub z linoleum. Wykładziny z PCV mogą wydzielać substancje chemiczne zwane ftalanami, które są szeroko stosowanymi plastyfikatorami tworzyw sztucznych, występującymi w wielu innych produktach, nie tylko w wykładzinach PCV. Spraye do włosów, perfumy, kosmetyki, zabawki, zasłony prysznicowe, substancje stosowane do wykańczania drewna, środki poślizgowe, niektóre urządzenia medyczne i wiele innych artykułów – wszystkie zawierają ftalany. Badacze zasugerowali, że te związki chemiczne mogą przyczyniać się do autyzmu, powodując zaburzenia w układzie hormonalnym nie tylko u małych dzieci, lecz również u płodów w łonie matki.

Mało znany związek między autyzmem a jelitami

Niedawno, neurolog dr Natasha Campbell-McBride włączyła się do wspólnego wątku, który może połączyć ten i inne czynniki środowiskowe, a mianowicie toksyczność mózgową wywodzącą się z toksyczności jelitowej, znaną inaczej pod nazwą zespołu psychologiczno-jelitowego (Gut and Psychology Syndrome, GAPS). Wyleczyła ona własnego syna z autyzmu, stosując terapię wyłącznie naturalną, obejmującą zmianę diety oraz detoksykację, a jej hipoteza jest, w mojej opinii, jedną z najistotniejszych.

W swoich badaniach, dr Campbell-McBride odkryła, że prawie wszystkie matki autystycznych dzieci mają nieprawidłową florę jelitową, co jest o tyle znaczące, że noworodki przejmują florę jelitową własnych matek tuż po narodzeniu . Ustanowienie prawidłowej flory jelitowej w ciągu około 20 pierwszych dni życia pełni kluczową rolę w dojrzewaniu układu immunologicznego dziecka. Dzieci, u których rozwinie się nieprawidłowa flora jelitowa, mają słabiej rozwinięty układ immunologiczny, co sprawia, że istnieje u nich większe ryzyko wystąpienia działań niepożądanych szczepionek.

Jeśli u dziecka flora jelitowa nie jest w 100% prawidłowa, wówczas szczepionki mogą stać się przysłowiową ostatnią kroplą, która zastymuluje jego układ immunologiczny, prowadząc do rozwinięcia się przewlekłych problemów zdrowotnych.

Jak zapobiegać GAPS

W skrócie, istnieje bliski związek między nieprawidłową florą jelitową a nieprawidłowym rozwojem mózgu – stanem, który dr Campbell-McBride nazywa zespołem psychologiczno-jelitowym (GAPS). Najlepszą metodą uniknięcia GAPS jest unikanie przez matkę wszelkich antybiotyków i tabletek antykoncepcyjnych przed poczęciem, a następnie karmienie piersią i unikanie stosowania antybiotyków w okresie śródporodowym i po porodzie. Spowodowane jest to tym, że antybiotyki zaburzają równowagę flory jelitowej i sprzyjają namnażaniu się bakterii chorobotwórczych.

Na szczęście, istnieje stosunkowo tania metoda identyfikacji GAPS w ciągu kilku pierwszych tygodni życia dziecka, co może pomóc w podjęciu bardziej świadomej decyzji dotyczącej szczepień oraz tego, w jaki sposób skierować dziecko na ścieżkę prowadzącą do zdrowego życia.

Cały proces identyfikacji dzieci, które zagrożone byłyby ryzykiem rozwoju autyzmu na skutek szczepienia, opisała ona w swojej książce pt.: Gut and Psychology Syndrome, lecz, podsumowując, w praktyce swojej rozpoczyna ona od zebrania kompletnego wywiadu medycznego od rodziców i dokonania oceny stanu zdrowia ich jelit. Następnie w ciągu kilku pierwszych dni życia dziecka, przeanalizować można jego kał w celu określenia stanu jego flory jelitowej, a następnie wykonać badanie moczu pod kątem metabolitów, co może dać obraz stanu układu immunologicznego tego dziecka.

Badania te można przeprowadzić w większości laboratoriów na świecie a ich cena jest dość umiarkowana, około $80 do $100 za badanie – grosze, w porównaniu z ogromnymi kosztami leczenia autystycznego dziecka, gdy rozwinie się u niego ta choroba.

W mojej opinii, absolutnie KONIECZNE jest przeprowadzenie tej analizy PRZED podjęciem decyzji związanej z zaszczepieniem dziecka. Jeśli wyniki badań są prawidłowe, prawdopodobieństwo rozwinięcia się autyzmu po podaniu szczepionek gwałtownie maleje. Jak stwierdziła dr Campbell-McBride, nie znalazła ona dotychczas dziecka autystycznego z prawidłową florą jelitową. Jeśli rodzic stwierdzi, że jego dziecko ma nieprawidłową florę jelitową lub, że rok, bądź dwa lata później zaczynają się u niego rozwijać objawy autyzmu, wówczas należy niezwłocznie rozpocząć program GAPS, gdyż im młodsze jest dziecko, u którego zacznie się terapię, tym lepsze rezultaty. Dziecko nie powinno otrzymywać żadnych szczepień do momentu, aż wyniki badań jego mikroflory nie wrócą do normy; zakładając, że rodzic zdecyduje się szczepić dziecko.

Osoby pragnące dowiedzieć się, jakie jest prawidłowe zachowanie rozwijającego się dziecka i jakie mogą być objawy wskazujące na autyzm, bądź inne opóźnienie rozwoju, mogą zapoznać się z opublikowaną przez CDC w Internecie tabelą „kamieni milowych” rozwoju dziecka w wieku od dwóch miesięcy do pięciu lat.[6]

Zmniejszenie ekspozycji dziecka na toksyny ma kluczowe znaczenie w zapobieganiu chorobom przewlekłym takim jak autyzm

Autyzm to złożona choroba z wieloma czynnikami, które mogą się do niej przyczynić, i do jej leczenia należy podejść wielotorowo. Teraz zaczynamy również rozumieć, że zapobieganie tej chorobie też wymaga wielotorowego podejścia. Obejmuje to unikanie jak największej liczby niebezpiecznych substancji chemicznych, co sprawia, że wymienienie listy rzeczy, które należy robić i tych których robić nie należy, staje się praktycznie niemożliwe. Generalnie, jedzenie pełnowartościowych pokarmów organicznych będzie miało bardzo wiele korzystnych skutków, gdyż automatycznie łączy się to z wyeliminowaniem żywności przetworzonej i związanych z tym środków chemicznych, żywności modyfikowanej genetycznie i syntetycznych substancji słodzących.

Należy również zachować ostrożność, dobierając produkty do pielęgnacji ciała, jak też stosowane w gospodarstwie domowym produkty do czyszczenia oraz materiały do konstrukcji domu i meble… Skierowanie się ku alternatywnym rozwiązaniom ekologicznym i/lub organicznym, pomoże ograniczyć ekspozycję na wiele toksyn, z którymi codziennie się stykamy. Należy zrobić wszystko, co możliwe, aby zapewnić całej swojej rodzinie środowisko wolne od toksyn a następnie wdrożyć program detoksykacji. Należy pamiętać o ukrytych toksynach, takich jak pleśń i fluorek. Osoba, która nie wie, w jaki sposób i gdzie rozpocząć to zadanie, może skorzystać z doskonałego źródła, jakim jest książka autorstwa dr Doris Rapp pt. Our Toxic World: A Wake Up Call. Inne przydatne wskazówki do stawienia czoła autyzmowi obejmują:

  • dokładne rozważenie problemu szczepionek, w tym standardowy harmonogram szczepień;
  • unikanie mleka pasteryzowanego; jest to absolutnie konieczne w leczeniu autyzmu. Osoby walczące z tą chorobą, które nie ograniczyły spożycia mleka, oszukują same siebie. Ograniczenie to obejmuje wszystkie produkty mleczne, takie jak lody, jogurt i serwatka. W żywności unikać należy nawet naturalnych środków aromatyzujących, o ile przetwórca jest w stanie zagwarantować, że produkt nie zawiera kazeinianu;
  • zdecydowanie zaleca się również całkowite zrezygnowanie z cukru/fruktozy, soków, napojów gazowanych, frytek i pszenicy (makaronów, bułeczek, płatków śniadaniowych, ciastek itd.);
  • prawidłową ekspozycję na promieniowanie słoneczne. W moim przekonaniu niedobór witaminy D, w połączeniu z nieprawidłową florą jelitową, stanowić mogą dwa z najistotniejszych czynników przyczyniających się do autyzmu. Zoptymalizowanie stężenia witaminy D w organizmie i flory jelitowej w czasie ciąży – to mogą być najważniejsze strategie prewencyjne, jakie do tej pory odkryto.

Dzisiaj, częstość występowania autyzmu to jedna osoba na 50. Na co czekamy zwlekając z poszukiwaniem prawdziwych odpowiedzi na kwestie związane z tą niszczycielską chorobą? Na to, aby wskaźnik ten skoczył do jednej na 30, czy jednej na 15?

Autor: Dr. Joseph Mercola

Źródła:
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2013/04/02/autism-rates.aspx
1. http://www.ageofautism.com/2013/03/president-obama-1-in-50-american-kids-with-autism-.html
2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21727249
3. http://www.vitamindcouncil.org/health-conditions/autism/
4. http://www.avaate.org/IMG/pdf/EMR-Autism-ACNEM-final.pdf
5. http://www.rescuepost.com/files/theoretical-aspects-of-autism-causes-a-review1-1.pdf
6. http://www.cdc.gov/ncbddd/actearly/milestones/index.html